Sri Lanka przyciąga z roku na rok coraz więcej turystek – kuszą oferty wyjazdów jogowych, retreatów medytacyjnych, kursów surfingu, czy po prostu babskich wyjazdów mających na celu eksplorację tej pięknej, egzotycznej wyspy. Ale to nie gościniom z zachodu chciałabym poświęcić ten tekst, a Lankijkom – kobietom, których życie mocno odbiega od modelu świadomej, wyzwolonej, przedsiębiorczej super woman. Ale czy na pewno?
Nowe pokolenie Lankijek: zmiany w obyczajowości
To spotkanie na plaży zapamiętam na długo. Korzystając z wolnego czasu pomiędzy wycieczkami, wybrałam się na plażę z intencją rozłożenia się z książką na leżaku. Niedane mi jednak było poczytać; nie minęła chwila, jak podbiegły do mnie trzy młode, dość mocno rozluźnione dziewczyny w wieku 20+ i z ogromną ekspresją zaczęły wychwalać swoją piękną wyspę Sri Lankę. Rozejrzałam się dookoła w poszukiwaniu ich towarzystwa, ale nikogo nie zauważyłam. To natomiast, co zauważyłam, to pusta butelka po mocnym alkoholu na ich stoliku. Obydwa te spostrzeżenia wprawiły mnie w zdumienie, bynajmniej nie dlatego, żebym odmawiała młodym kobietom prawa do zabawy w weekend na plaży. Ja – nie, ale już obyczaje lankijskie owszem i do niedawna taki widok był po prostu niemożliwy do zaobserwowania.
Kobiety w przestrzeni publicznej: powolna zmiana ról
Z racji przywileju, jakim jest pomieszkiwanie nad oceanem, w tego typu beach barach bywałam wielokrotnie. Praktycznie nigdy jednak nie spotykałam tam kobiet, a już na pewno nie bez „obstawy”. Rodziny z dziećmi czy małżeństwa to inna kategoria, ale wśród młodzieży praktycznie stuprocentowym wzorcem jest zawsze grupka chłopaków, bawiących się wyłącznie w męskim gronie przy araku – mocnym lokalnym alkoholu otrzymywanym z kwiatów palmy. Wpisuje się to bardzo w tradycję, zgodnie z którą tam, gdzie polewa się alkohol, kobiet być nie powinno. I rzeczywiście nawet podczas świąt czy ceremonii, takich jak np. konsolacja, zwyczajowo zajmują one osobny stół i spożywają posiłek w gronie innych kobiet i dzieci, podczas gdy mężczyźni piją, wspominając zmarłego, we własnym towarzystwie.
Tradycyjna rola kobiet w patriarchalnym, lankijskim społeczeństwie
Na nas, kobietach zachodu, które na drodze do równouprawnienia są w zupełnie innym miejscu, taki stan rzeczy robi mocno negatywne wrażenie. Pamiętajmy jednak, że Sri Lanka jest wciąż bardzo patriarchalnym krajem, gdzie niekwestionowaną głową rodziny jest mężczyzna i to jemu, w duchu lokalnych obyczajów, kobieta i dzieci kłaniają się do stóp w momencie nadejścia Nowego Roku, aby otrzymać błogosławieństwo (według kalendarza syngaleskiego i tamilskiego data ta przypada na 13 lub 14 kwietnia, a dokładną godzinę corocznie obwieszcza naczelny wróżbita narodowy). Czegoś innego moglibyśmy się spodziewać intuicyjnie po kraju, który jako pierwszy w historii świata mógł się poszczycić kobietą premier, jednakże pani Sirimavo Bandaranaike, a potem jej córka prezydent Chandrika Kumaratunga, mandat polityczny odziedziczyły po swoich zamordowanych w zamachach mężach i w żaden wyraźny sposób nie przyczyniły się do poprawy losu i statusu swoich rodaczek.
Współczesne wyzwania Lankijek
Lankijskie kobiety, nawet jeśli pracują, wciąż zarabiają wyraźnie mniej od mężczyzn i stanowią wyjątek na stanowiskach zarządczych. W życiu codziennym, w większości przypadków, w pełni odpowiadają za przypisane ich płci obowiązki domowe, takie jak gotowanie czy pranie, a do tego są traktowane znacznie mniej priorytetowo, na przykład w obszarze obsługi klienta. Tego ostatniego zdarzało mi się niejednokrotnie doświadczyć osobiście, bo choć Lankijczycy są ogólnie bardzo uprzejmi i okazują przyjezdnym szacunek – często przesadny, to w ich hierarchii mężczyzna, bez względu na jego kolor skóry, będzie niekwestionowanym numerem 1. Dlatego może się zdarzyć, że nawet jeśli podczas hotelowego śniadania czekasz pierwsza w kolejce po omlet, wyląduje on finalnie na talerzu mężczyzny, który pojawił się tam długo po tobie.
Kobiecość i tradycyjna moda na Sri Lance
Zazwyczaj jednak czuję, że moja sytuacja jest nieporównywalnie lepsza niż lokalnych kobiet i nawet przy największych staraniach trudno by to było dyplomatycznie ukryć – ta różnica manifestuje się już na poziomie stroju. Pomimo upałów doskonała większość Lankijek, bez względu na wyznanie (a mamy w tym społeczeństwie bardzo duże zróżnicowanie religijne: nie tylko buddyzm – ok. 70% i hinduizm ok. 13%, ale również islam – ok.10% i chrześcijaństwo ok. 7%), nosi ubrania dość dokładnie zakrywające ciało, nie zdejmując ich nawet do kąpieli w oceanie. Wyjątkiem jest sari, które w wydaniu zarówno tradycyjnym, jak i lokalnym, ukazuje bok brzucha i część pleców, ponieważ zakładana pod spód bluzeczka kończy się zazwyczaj powyżej pępka. Zresztą sam sposób drapowania sześciometrowego pasa materiału, a raczej fakt, że krępuje on ruchy, stanowi również argument podnoszony w dyskusji o dyskryminacji kobiet (dość na wyrost, bo mężczyźni też noszą długie, spódnicopodobne sarongi). Tu jednak muszę stanąć w obronie tej przepięknej, tradycyjnej mody damskiej!
Po pierwsze strój ten, jeśli jest wykonany z wysokiej jakości materiału, jest zaskakująco lekki i wygodny, a miałam okazję przetańczyć w nim całe wesele! Po drugie jest on niewiarygodnie kobiecy i każda turystka, która skusiła się na przymierzenie sari podczas naszych podróży, czuła się w nim jak milion dolarów (albo lepiej: aż 300 milionów lankijskich rupii, a co!). Sari noszone jest nie tylko na szczególne okazje, ale często również na co dzień do pracy, zwłaszcza przez przedstawicielki szkolnictwa, wymiaru sprawiedliwości, służby zdrowia czy administracji – nigdy wcześniej nie widziałam tak kolorowego zespołu, jak ten w urzędzie ds. imigracji! Nie zapomnę też spotkania z emerytowaną nauczycielką, od której – poza wynajętym pokojem – otrzymałam pokaz uzbieranej przez długie lata pracy kolekcji tych pięknych strojów oraz długie godziny rodzinnych opowieści. Nie mniejsze wrażenie robią na mnie pięknie lejące się, eleganckie abaye zamożnych muzułmanek, czy tamilskie tuniki (kurti) noszone do długich spodni, często z dodatkiem w postaci zwiewnego szala. Szaty te są zazwyczaj niesamowicie barwne, przepięknie zdobione i leżą świetnie na każdej figurze! Tu trzeba przyznać, zdecydowanie wygrywa hinduski styl sari, ponieważ ten lankijski – z baskinką, nie posłuży krojem każdej z nas. Na szczęście tutaj nie ma to żadnego znaczenia; Lankijki prezentują się pięknie i dumnie, bez względu na swój rozmiar.
Marzenia, edukacja i praca za granicą
Wróćmy jednak na plażę do spotkanych tam dziewcząt i bryzy oceanicznej, pachnącej zmianami obyczajowymi. Moje rozmówczynie ubrane są bowiem zupełnie na luzie, może nie w kostiumy kąpielowe, ale do ortodoksyjnego zakrywania ciała jest im zdecydowanie daleko.
Thesara nie ukrywa, że jest na lekkim rauszu, zadaje dużo pytań o moją obecność na wyspie, chętnie też odpowiada na moje. Ma 20 lat i kończy właśnie ostatnią klasę liceum, po którym chce kontynuować edukację na wydziale prawa korporacyjnego (nauka w Sri Lance jest obowiązkowa do 14. roku życia, nie każdy więc idzie do szkoły średniej, a tym bardziej na uniwersytet). Opowiada, że wśród prawników lankijskich (a są oni uznawani za bardzo profesjonalnych również na arenie światowej) pojawia się coraz więcej kobiet. Marzy o takiej karierze, liczy się również z tym, że część swoich studiów odbędzie w Wielkiej Brytanii, zgodnie z popularnym trendem wśród zamożniejszych rodzin. Zwierza się ze złamanego serca po rozstaniu z chłopakiem z Colombo, który zabierał ją na randki na deptak Galle Face Green, gdzie spacerowali obowiązkowo pod parasolem i to nie w porze deszczowego monsunu.
Tradycje i zmiany w relacjach młodzieży na Sri Lance
Nawiązuje tym samym do zwyczaju chowania się przez zakochaną młodzież w taki właśnie sposób przed wścibskimi sąsiadami czy spojrzeniami pełnymi potępienia. W końcu to nie przystoi, a małżeństwa mogą być jedynie aranżowane przez rodziny, oczywiście z zachowaniem zgodności statusu społecznego! A poza tym, według tradycji, chłopak powinien przyjść do rodziców i najpierw zapytać, czy w ogóle może zaprosić wybrankę na spotkanie. Dziewczyny śmieją się, że ich ammy (mamy) byłyby bardzo szczęśliwe, jakby wciąż tak to wyglądało, ale na szczęście takie restrykcje przechodzą już powoli do lamusa, choć małżeństwa wciąż jeszcze bywają kojarzone z uwzględnieniem nie tylko horoskopu, a to tutaj szalenie ważna sprawa, ale również zasobności portfela. Na marginesie warto zauważyć, że w przypadku chybionego dopasowania, wśród Syngalezów rozwód nie jest niczym zdrożnym i niespotykanym. Ten dość postępowy, wydawałoby się, aspekt wynika z filozofii buddyzmu, zgodnie z którą tkwienie w nieszczęśliwym związku jest generowaniem obopólnego cierpienia, a nie zapobieganiem mu.
Młode kobiety na rynku pracy Sri Lanki i ich aspiracje
Na pytanie o rodzeństwo Buwanmi chętnie chwali się starszą siostrą, która pracuje w najpiękniejszym sklepie Sri Lanki (to prawda – zawsze jak nachodzi mnie potrzeba pobycia w estetycznym miejscu, kieruję swoje kroki do SPA Ceylon), butiku z perfumami i kosmetykami inspirowanymi Ajurwedą, przyprawiającym o zawrót głowy nie tylko zapachami, ale również kolorami. Młode, pracujące kobiety rzeczywiście można spotkać głównie w usługach: w recepcjach hotelowych, sklepach, przychodniach, punktach branży beauty, turystyce i gastronomii. Theekshana przy okazji tego tematu zwierza się z marzenia o własnej cukierni, którą chciałaby prowadzić, ale nie na wyspie, a za granicą. Nie ujmuje piękna Sri Lance, czuje jednak, że wyjazd otworzy jej nowe możliwości rozwoju i zarobkowania (podobnie uważa ponad milion jej rodaków, którzy na co dzień pracują poza krajem, a przekazy pieniężne wykonane przez nich na rzecz lankijskich rodzin osiągnęły w 2024 roku poziom blisko 6,5 mld USD). Jednocześnie dziewczyny podają wiele przykładów lokalnych, zakładanych przez kobiety, małych biznesów, często właśnie gastronomicznych, bo przecież, ich zdaniem, nie ma na świecie lepszej kuchni niż lankijska!
Jak wspierać kobiety na Sri Lance przez odpowiedzialną turystykę?
A co my możemy zrobić, żeby poprawić los naszych lankijskich koleżanek? Na pewno odwiedzić ich piękny kraj i podróżować po nim w sposób świadomy, odpowiedzialny i z poszanowaniem lokalnych zwyczajów, tradycji i odmienności. A konkretniej? Kupić od sprzedawczyni owoce, zajrzeć do wioski, aby spróbować autentycznej kuchni, docenić napiwkiem wspaniały warsztat masażystki, czy wynająć pokój przy rodzinie, nie ograniczając się do mieszkania i stołowania wyłącznie w sieciowym hotelu. A nade wszystko wchodzić w interakcje i rozmawiać! Lankijczycy, zwłaszcza w mniej turystycznych częściach wyspy, wciąż jeszcze patrzą na białego człowieka jak na zjawisko i chętnie się z nami fotografują. Zwłaszcza dla dzieci jesteśmy atrakcją niemniejszą niż one dla nas. Już sama interakcja z nami jest często dla młodszych i starszych Lankijek ciekawą inspiracją, czy to do podróży, czy do nauki języka, a kto wie, może i do starań o większą niezależność. W końcu wymiana kobiecych doświadczeń i dzielenie się dobrą energią potrafią przenosić góry!